sobota, 27 kwietnia 2013

Epilog (nr 2) - ten z dobrym zakończeniem specjalnie dla Asiek1323 ♥

Tak więc, nie lubię złych zakończeń, szkoda mi się zrobiło i oto jest. Dobre zakończenie mojej historii, teraz każdy będzie mógł sobie wybrać. Jest cholernie krótki i beznadziejny, ale ostatnio wpadłam w coś ala deprechę, może nie ryczę wiecznie po kontach, ale po dziwnym odkryciu ciężko mi zaakceptować samą siebie, przez co jestem rozdrażniona i zwyczajnie nie potrafię dobrze opisać tego szczęścia, a jak mniemam lepiej krótko a w miarę okay, niż długo i beznadziejnie.
Post dedykowany Asiek1323 , dzięki której wpadłam na ten dziwny (?) pomysł.


*******
  
     "Oczami Lou"

-Jej jak mi się nudzi!!- jęknąłem przeciągając się na kanapie, na której od wyjazdu Am zalegamy wszyscy razem oglądając jakiś tandetny film, właśnie, nawet nie wiem jak on się nazywa.
- Lou uspokój się, wiem że teraz wszystko co będziesz robił bez skrzacika będzie nudne, ale nie ma jej raptem 1,5 godziny. Pewnie zaraz będzie.- odpowiedział i z wyraźnym rozbawieniem Daddy, przy okazji bardziej wtulając się w siedzącą na jego kolanach mulatkę.
- Zobaczymy jak ty sobie będziesz radził bez Dann. ... Ale zaraz czemu skrzat?
- Nwm...tak jakoś. o słyszysz, chyba przyjechała. - miał rację, wyraźnie słyszałem samochód, który pomagałem jej wybrać podjeżdżający pod dom. Bez wahania zerwałem się z kanapy i w kapciach wybiegłem na podjazd. Amelia jeszcze nie zdążyła wysiąść z samochodu, więc podbiegłem otworzyłem drzwi i mrucząc coś w rodzaju "nareszcie!!" wpiłem w jej słodkie, malinowe usta z niesamowitą czułością i tęsknotą, tym samym powodując swoim ciężarem, ze oparła się o bok samochodu. Cholera, Tomlinson to się leczy, przecież co ty zrobisz jak będziesz musiał jechać do UK? 
- Emm...też się za tobą stęskniłam (?). - mruknęła z wymuszonym uśmiechem.
- Ejj...skrzacie, co się dzieje?
- Co? Mi? Nie nic.- sięgnęła po swoją torebkę i  próbowała mnie wyminąć, ale zatrzymałem ją otulając dłońmi jej talię.
- No przecież widzę, co jest, mi możesz powiedzieć, wiesz o tym prawda?
- Tak jasne, powiem...wieczorem, a teraz chodź, jest cholernie zimno, a ty jesteś w T-shirt'cie.- musnąłem jeszcze raz jej usta, uśmiechnęła się, tym razem szczerze.
- No od razu lepiej...okay, chodź. - za rękę weszliśmy do domu. Widząc pozostałą szóstkę dalej zalegającą w salonie, zapewne zobaczyła, ze nawet nie zmieniliśmy pozycji, bo najpierw uniosła wysoko brwi, potem opierając się o framugę drzwi do tegoż pomieszczenia zachichotała cicho, co poparłem, ale bardziej śmiałem się z jej reakcji niż z nich. Jest taka słodka kiedy się śmieje. Boże Tomlinoson, kiedyś ty się taki ckliwy zrobił hmm...Bez komentarza. 
- Chłopaki, ubralibyście się w końcu...tak to ciebie mówię Styles, twoje bokserki w misie są słodkie ale...błagam no. Ogarnijcie tu, Dann, chodź ze mną na górę,przebiorę się i przy okazji podzielimy się zadaniami w kuchni. Matko jest czwarta, a wy się nawet nie ruszyliście. - jęknęła na jednym wydechu - Tomlinson, w tył zwrot, zostajesz na dole. Dann rusz się błagam, co się dzisiaj z tobą dzieje - zarumieniła się słodko z irytacji, odprawiając mnie ruchem ręki, kiedy chciałem wejść za nią po schodach. Mrr...jaka ona groźna, leżeć tam na dole. Matko, rzeczywiście mam na jej punkcie małego świra. No Wow, brawo za spostrzegawczość, uświadamiam ci to od samego rana. Spuściłem głowę, westchnąłem i zacząłem pomagać chłopakom w sprzątaniu.

"Wieczór, wigilia, Wigilii"
.

     Siedzimy już przy stole wigilijnym,  sączymy wino i rozmawiamy, czuje że to dobry moment, ale jak cały dzień się niczego nie obawiałem, tak teraz złapała mnie straszna trema. Ścisnąłem lekko dłoń mojej jeszcze dziewczyny, sprawiając tym samym, że obróciła głowę w moja stronę, posyłając mi spojrzenie, które pchnęło mnie do wstania. Tomlinson, ty cioto, teraz się boisz? No nie bądź rura nie pękaj, dasz radę.!! Am nie wiedząc co się dzieje, tez wstała. Uklęknąłem na jedno kolano, dalej trzymając jej delikatną dłoń, zdziwiona zrobiła wielkie oczy, ale dalej stała i uśmiechała się. Wziąłem głęboki oddech i powiedziałem, wszystko, co wyćwiczyłem wcześniej z Hazzą, oczywiście zmieniając nieświadomie kilka słówek, jednocześnie wyjmując z kieszeni moich spodni małe czerwone pudełeczko. Teraz nadeszła ta chwila, otworzyła usta, żeby coś powiedzieć. Błagam powiedz tak, powiedz Tak!!
- Ugh... Okay, zaskoczyłeś mnie, ale zanim odpowiem myślę, ze powinieneś o czymś wiedzieć- mina mi zrzedła, otworzyłem buzię, żeby coś powiedzieć, przerwała mi.- Daj mi skończyć, wstań i wysłuchaj mnie, dopiero potem, jeśli nadal będziesz chciał, możesz znowu uklęknąć okay? - pokiwałem twierdząco głową, byłem zbyt wystraszony żeby cokolwiek powiedzieć, posłusznie wykonałem jej prośbę, dalej kurczowo trzymając jej dłoń. Westchnęła i kontynuowała, wyraźnie powstrzymując łzy kumulujące się w kącikach jej ślicznych, niebieskich oczu. Zbladłem. - Skłamałam dzisiaj mówiąc, że jadę na zakupy, byłam...byłam u ginekologa, bo spóźniał mi się miesiączka, miałam nudności i wczoraj kiedy was nie było nawet wymiotowałam, wystraszyłam się, zrobiłam USG, proszę.- Wyciągnęła z kieszeni to :
       
-Przepraszam, ja...ja nie wiem jak to się stało, lekarz mówi, że nie można polegać tylko na tabletkach, przepraszam, nie po....-przerwałem jej, zamykając usta pocałunkiem, zaskoczona na początku stała jak słup, ale w końcu chyba zrozumiał o co chodzi, bo lekko i niepewnie odwzajemniła pieszczotę. Uśmiechnąłem się przez pocałunek, oderwałem od niej, jedną ręką kurczowo ściskając jej trzęcąsą się dłoń, drugą po odłożeniu jakże pięknego zdjęcia na stół obok, poprawiłem grzywkę, chwyciłem ponownie pudełko z pierścionkiem i uklęknąłem na jednym kolanie.
- Jeśli myślałaś, że mnie zniechęcisz, to grubo się myliłaś, teraz chcę jeszcze bardziej.- posłałem jej najładniejszy uśmiech jaki potrafiłem, -To jak , pozwól, że się powtórzę, Amelio Brzezińska, czy sprawisz mi tę przyjemność i pozwolisz wychować nasze dziecko w związku małżeńskim?
- Jej tak, Lou tak, Kocham cię!!- ocierając łzy założyłem jej pierścionek ze średniej wielkości brylantem na palec i wstając, przytuliłem ją najmocniej jak potrafiłem. Po domu rozeszły się oklaski i uradowane okrzyki naszej le'publiczności, która do tej pory siedziała z rozdziawionymi ustami w zupełnej ciszy przyglądając się nam.
- No to teraz, będziecie mieli się czym chwalić, dwie dobre nowiny w  jedne święta? Gratuluję!! Będę wujkiem!!- skwintował Niall i tak jak reszta przytulił nas. Teraz czuje, ze moje życie ma sens!

 Koniec.(nr 2 :P)

Dziękuję, wszystkim, za to, że ze mną byli, mam nadzieję, ze nie zjebałam aż tak bardzo, chociaż ja osobiście rzygam tęczą jak to teraz czytam. To wszystko powstało dzięki wam i chociaż, nie zawsze było idealnie, wy ze mną byliście dziękuję!!

Na osobne podziękowania zasługują:
-   Asiek1323
Klaudia Pieniak
Iza Bartkowicz
-  Gabryśka.
Abbigail Winslet
- Horan Girl 
Mimi <3
- Niall Horan 
- Zerrie forever together ♥
- Natalia a
- . ~ Misiaczek 
-  Tośka Ordon
- Kinga Lesiak
- Lily Tomlinson
- klaudia m
- Chaachi   
- Jestę Aashia 
- Julia Magurska
- Kinga. Jagoda
- Jagoda Jankowska
- Agucha Malik
- Joanna Adamska

oraz:
- BlueCandy
-  patrysia
- Gumiak
- Marysia Megger
- Martyna Enetnae
- Ju la
- ania6965
 - Martyna
- pani horanowa
- Forever alone
- Annie1402
-Liliana Styles  
- Liliana love
 - Robles
- Julia Gąsiaorowska
- Szyda10
- Unbroken Girl 
- Think
- Wariatkowo1D
- lifetastegreat
-crazyorangee7 
 - no i oczywiście kochane anonimki
Mam nadzieję, że o nikim nie zapomniałam, jeśli tak to przepraszam.

Ps. Przepraszam, za różnorodność czcionki, ale komputer mi szfankuje .

8 komentarzy:

  1. Boże dziękuję!
    Według mnie twoje opowiadanie było extra!
    Jeszce raz dziękuję :*
    <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku. brfhmndsjrfuyhejizruhefijns BRAK SŁÓW

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, ze to już koniec:( Ten epilog zdecydowanie lepszy, bo ma szczęśliwe zakończenie:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Awww, nawet nie wiesz jak się cieszę, że postanowiłaś napisać drugie zakończenie! ♥ Teraz jest o niebo lepiej, już nie chce mi się wyć :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże co za radość! Moje modlitwy zostały wysłuchane! Dziękuję, dziękuję!
    Ten epilog zdecydowanie bardziej mi się podoba. Choć tamten nie jest zły, chodzi mi po prostu o to że jestem taki smutny i wprowadza człowieka w depresję a ten raduje moje serce! Jest mi jednak żal że to już jest koniec. Lubię to opowiadanie i na pewno jeszcze do niego wrócę. Zdecydowanie!. Dziękuję Ci jeszcze raz za te wszystkie rozdziały, które za każdym razem mnie urzekały, za rozweselanie i nawet za te wszystkie smutki, które występowały w tej jakże zajebistej historii. No i jeszcze raz dziękuję za ten drugi epilog. Ta historia zasługuje na to żeby dobrze się skończyć! Tak więc, mam nadzieję że jeszcze się spikniemy na jakimś innym blogu:) Pozdrawiam Asiek:*

    OdpowiedzUsuń
  6. Uśmiech zagościł na mojej twarzy. Bosski naprawdę zdecydowanie lepsze zakończenie. Kocham to .. szkoda , że już koniec <3... Ja czekam na następny Blog, na pewno będę czytała <3 !.

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj,
    jeśli interesuje Cię pisanie "na poważnie", chcesz doskonalić swój warsztat, być może wydać swoją pierwszą książkę zap­raszam ser­decznie do dołącze­nia do Klu­bu Młodych Pi­sarzy lub Klu­bu Kreatyw­ne­go Pi­sa­nia. Więcej in­for­mac­ji tu­taj: http://www.literaryartinstitute.com/

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, wszystkie dla mnie wiele znaczą, nawet te najkrótsze ;DD